sobota, 13 grudnia 2014

Rozdział 2

NATHAN:
Siedziałem na kanapie, w głębi duszy miałem nadzieję, że ktoś przyjdzie wcześniej i pomoże mi rozstawić wszystkie rzeczy, jakoś samemu nie chciało mi się tego robić. Poczułem wibracje
w telefonie i odczytałem wiadomość od chłopaków: "Niestety wpadniemy ok. 11, musimy jeszcze coś załatwić". No to znaczy, że będę musiał się z tym wszystkim sam uporać. Już wstałem
i zabrałem się za rozkładanie przekąsek, kiedy ktoś zadzwonił do drzwi. Otworzyłem
je i zobaczyłem dwie dziewczyny, których na pierwszy rzut oka nie poznałem, dopiero po chwili zorientowałem się kim są. Wcześniej widziałem je w nieco innym stanie. Mimowolnie się uśmiechnąłem. 

- Wpuścisz nas, czy będziesz się tak na nas gapił?- powiedziała Charlie. Tak to musiało być krępujące.
- Wchodźcie. - wskazałem ręką salon, w który po chwili znalazły się dziewczyny.
- Jesteście pierwsze, może chciałybyście mi pomóc?-spytałem.
- Tak, myślę że przyda Ci się pomoc. - zaśmiała się Charlie.
- Dzięki, to wy rozłóżcie te rzeczy, a ja zajmę się muzyką.
Po 15 minutach wszystko było już gotowe. Siedzieliśmy na kanapie w niezręcznej ciszy. Przyznam, że mało kiedy byłem skrępowany przy dziewczynach. Postanowiłem rozluźnić atmosferę.
- Skoro już nie musimy nic robić, a nikogo oprócz nas jeszcze nie ma, to może się trochę poznamy?
- Jasne, ty zaczynasz. - powiedziała Charlie.
- To tak: jestem Nathan, ale to chyba wiecie, mam 20 lat, przeprowadziłem się tu, aby być
dalej od rodziców, nie mam dziewczyny, mam 2 młodszego rodzeństwa, lubię chodzić na imprezy, nie pracuję, bo mi się nie chce, skończyłem już szkołę i ogólnie lubię moje życie.


NICOLE:
 Potem opowiadała o sobie Charlie, a ja przez ten czas próbowałam ustalić co mam powiedzieć,
to jednak nic nie dało, bo gdy spojrzał się na mnie Nathan sugerując, że teraz moja kolej, automatycznie zapomniałam co miałam powiedzieć. 

- Ja, ja - zaczęłam jeśli można to tak nazwać- chodzę do LO.
- Może w wakacje nie będziesz mówić o szkole. - zaśmiał się chłopak.
- Kiedy ja wciąż o niej myślę.
- To może dzisiaj uda Ci się o niej zapomnieć.
Nagle zrobiło się strasznie głośno, do salonu weszli znajomi Nathana.
- Cześć dziewczyny! Widzę, że zaczęliście zabawę bez nas. - zaśmiał się chłopak.
- Było przyjść wcześniej. - powiedział Nathan witając się z kumplami.
Chłopaki wygodnie się rozsiedli i zaczęła się zabawa. Już po chwili tańczyliśmy i śmialiśmy się. Wszyscy wydawali się na bardzo fajnych, zaprzyjaźniłam się też z dwoma dziewczynami.
Było świetnie do chwili, kiedy Chris nie zapytał się nas, czy mamy chłopaków. Mówiłam już,
że nie lubię gdy ktoś porusza ten temat? To był właśnie ten moment. Na myśl o Jake-u moje oczy
stawały się szkliste,a ja nie mogłam nic z tym zrobić, nie panowałam nad tym. Po cichu wyszłam
z salonu na balkon, nie chcąc zwracać na siebie niczyjej uwagi. Oparłam się o balustradę
i rozmyślałam o wszystkim, chcąc zapomnieć o Jake-u, lecz to było silniejsze ode mnie, moje myśli same wracały do niego. Nagle poczułam jak ktoś obejmuje mnie w pasie.


Proszę o komentarze

2 komentarze:

  1. Świetne opowiadanie :) pisz dalej!

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajnie sie zapowiada opowiadanie , obserwacja wiec będę na bierząco , ;D

    OdpowiedzUsuń