poniedziałek, 15 grudnia 2014

Rozdział 3


NICOLE:

Nagle poczułam jak ktoś obejmuje mnie w pasie, powoli się odwróciłam i zobaczyłam Nathana.
- Czemu tu stoisz zupełnie sama? Coś się stało?- spytał zmartwionym głosem.
- Nie, ja tylko musiałam sobie coś poukładać.
- Akurat teraz? Czy ktoś Ci coś zrobił?- spytał dalej drążąc temat.
Przez moment się zawahałam, no bo przecież oni  powiedzieli coś nie tak, ale to nie była ich wina,
to dla mnie zbyt ciężkie, a oni o tym nie wiedzieli, nie byli świadomi.
- Nie, tylko- przerwał mi Nathan.
- Nie kłam, zawahałaś się, czyli coś się stało. Czy chłopaki coś zrobili?  Mogę Ci jakoś pomóc?
- Nie, ale to nie była ich wina, to ja gdy tylko sobie o nim przypominam- Boże jaki ja mam długi język.
- O kim?
- O moim chłopaku, byłym chłopaku. - odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
- A przypomniałaś sobie, gdy Chris spytał się was, czy miałyście chłopaków?
- Tak, ale on nie wiedział, że robi mi tym przykrość, zresztą dzisiaj niechcący przypomniała mi o nim Charlie, możemy o tym nie mówić?
- A mogę Cię jeszcze o coś spytać?-kiwnęłam głową na znak, że może mówić, a w głowie
siedziało mi pytanie: Dlaczego on się tak przyczepił?- Kiedy rozstałaś się z Jake-em?
- To było ok.4 tygodni temu.
Już o nic więcej nie pytał. Staliśmy przez dłuższy czas wpatrując się w przyrodę. Było bardzo miło.
- Nie jest Ci zimno?- spytał zdejmując z siebie kurtkę.- Proszę.
- Dzięki- powiedziałam i dalej staliśmy w ciszy, dopóki na balkon weszła Charlie z kumplami Nathana.
- Co wy tu robicie?- spytał Tom, głaszcząc się po głowie.
- Wiecie jak chcieliście zostać sami, to mogliście powiedzieć my byśmy sobie poszli.- zaśmiał się Chris.
- Ogarnijcie się!- krzyknął Nathan.
- Spoko, my tylko chcieliśmy powiedzieć, że się już zbieramy, było miło.
- To narazie. - chłopaki pożegnali się ze sobą po męsku, a potem podeszli do mnie i do Charlie, która stała obok mnie i uścisnęli nas obydwie, tak mocno,że ledwo mogłam oddychać.
- Chris uspokój się, bo ich zaraz zgnieciesz!- krzykną Nathan. - Przecież, one są takie maleńkie.
- Ja nie jestem mała- oburzyła się Charlie.
- Ja tylko- chłopak zaczął, ale nie dane mu było dokończyć.
-Dobra, dobra, już się nie tłumacz- zaśmiała się dziewczyna.

NATHAN:
Gdy chłopaki poszli już do siebie, ja znowu zostałem z sąsiadkami i nie przeszkadzało mi to, wręcz przeciwnie podobało mi się i to bardzo. Chyba mi się nikt nie dziwi? Właśnie siedzę z laskami na kanapie i pijemy piwo. Raczej żadnemu chłopakowi, by to nie przeszkadzało.
Po jakimś czasie dziewczyny zrobiły się senne i postanowiły już iść. Chciałem je odprowadzić, ale dziwnie mogłoby to wyglądać: dorosły facet odprowadza dwie naiwnie, nieletnie i pijane dziewczyny do domu.
Gdy zostałem sam miałem czas na rozmyślenia. Właśnie zdałem sobie sprawę, że ja siedziałem z Nicolą na balkonie przez długi czas, który mógłbym spędzić z kumplami pijąc piwo. To było do mnie niepodobne. Zacząłem się martwić, coś ze mną jest nie tak. Ja nigdy taki nie byłem, to jest bardzo dziwne.

Rozdział jest bardzo krótki i niezbyt ciekawy, ale następny będzie fajniejszy i dłuższy.
 Zapraszam do komentowania.

2 komentarze: